stat4u manomento blog
 



2010-05-03 12:29:02 >> Taka to właśnie pogoda...

No i mamy cudny, ciepły, wspaniały, słoneczny weekend majowy. Ja pitole, dlaczego zawsze tak musi być, że jak jest wolne, to pada, zimno, wieje, a jak tylko idzie się do pracy, od razu przyjemnie, cieplutko i słonecznie. Oszaleć idzie! A potem się dziwią, że Polacy się nie uśmiechają...

S. śpi po ciężkich dyżurach, Zyzia jej towarzyszy, a ja piszę. Za oknem naprawdę ulewa i zimnica... Wczoraj odwiedziły mnie A i M. Fajnie było, pogadałyśmy, obaliłyśmy winko, zjadłyśmy ciacho zrobione przeze mnie i było miło. Potrzeba mi spotkań, bo usycham tu normalnie. Już nie wiem, co mam robić z nudów. Czytam, czytam i czytam, bo to lubię najbardziej, ale w pewnym momencie i czytać się odechciewa. 

Mam pracę i z tego się cieszę. Fajna knajpka, fajni ludzie, niezła kasa. I czego więcej chcieć... ;) Tylko częstszych spotkań zarówno z S. jak i ludźmi... 

Kończę czytać "Prowadził nas los" - piękna, niesamowita! Robiąca mega wrażenie! Każda strona tej książki jest dla mnie jak biblia :) Fantastyczne przygody, super ludzie i piękne miejsca na całym świecie... I od razu mi się marzy taka wyprawa, ale nie dałabym rady chyba... 5 lat. Jeny, przyjechałabym, to mały F. chodziłby już do szkoły, I. i M. kończyliby gimnazjum, a mama miałabym 75 lat :( Nie, szok! 

Kończę i nadal słucham deszczu uderzającego o parapet :/ Miłego ostatniego dnia majówki! M.




skomentuj (0)




2010-04-30 12:32:10 >> Majowo... choć jeszcze kwiecień

Nareszcie!! Nareszcie!! Nareszcie jest cieplutko!! Boże, jak cudownie na dworze!! Jadę dziś na kolejny dzień próbny, ale wcześniej pojadę sobie nad morze posiedzieć, pokarmić łabądki. Doczekałam się wreszcie momentu, że nie muszę brać kurtki (i tak wezmę, bo kończę w nocy). Cudownie! Od razu człowieka nastawia to optymistycznie do życia. 

Wczoraj pod moim oknem miał miejsce wypadek. Usłyszałam huk i podniosłam głowę, ponieważ siedziałam przy oknie. Patrzę, a po asfalcie sunie się motorzysta. Jakieś 50-70 metrów sunął, a motor rozbity w drobny pył. Masakra! Ale najlepsze jest to, że wstał! Nic mu się nie stało. Jechał z kolegą, zahaczył o auto (auto cały tył miało rozwalone) i z motoru zostało wielkie NIC. Porobiłam foty z okna, bo naprawdę niezły był to widok. Dobrze, że nic mu się nie stało, ale ich głupota jest ogromna. Przybierają tak zawrotne prędkości po zapaleniu się zielonego światła, że kompletnie nie zwracają uwagi, czy coś wyjedzie, czy nie... Na własne życzenie często giną...

Zyzia ma się dobrze, chyba jest szczęśliwa, że jestem tak cały czas w domu. Wczoraj urządziłyśmy polowanie na muchy. Ona upolowała sama dwie, a potem w dwóch jej pomogłam. Musiałam ją zamknąć w łazience, otworzyć okno, poczekać aż wlecą (a jest tego cholerstwa już cała masa). Potem wspólnie polowałyśmy. Oczywiście moje dłonie wyglądają znów jak messershmity, ale ile było zabawy! Nawet filmik nakręciłam :) Kupiłam jej już normalne jedzenie dla dorosłych kotów, myślę, że mając 9 miesięcy może już spokojnie wsuwać żarełko dla adult'ów ;) 

Majówka się zbliża, oczywiście w domu... Trochę to przykre, że nigdzie nie wybywam, że nie jeżdżę już jak kiedyś - chwila wolnego i dawaj! Na stopa i śmigam w jakieś fajne miejsce. Ale cóż, życie... I pewnie nigdzie nie wybędę w tym roku :( 

Kończę, lecę wkuwać menu, bo dziś sądny dzień ;) Miłej majówki wszystkim życzę - wypocznijcie, wybawcie się, grillujcie i pijcie (herbatę oczywiście ;) M.




skomentuj (0)




2010-04-26 11:17:59 >> Codzienność...

Dawno mnie tu nie było... Wiedziałam, że jak skończę pracę w tym nudnym miejscu, to przestanę pisać. Oczywiście raz na jakiś czas będę skrobała :) Dużo się nie zmieniło, poza tym, że nie mam już pracy i łażę na dni próbne po knajpkach. Zimno jest nadal jak było. Wiatr i nieprzyjemny chłód. Wawka ma prawie 20 stopni, tutaj lodowate, arktyczne, północne powietrze :/ A chciałam mieszkać w ciepłym miejscu <sic!> 

W knajpce, w której byłam już na dniu próbnym, fajnie byłoby pracować. Super ekipa, fajne zarobki, ale strasznie dużo nauki - menu ma ponad 60 pozycji i od razu mówię, że nie są to pozycje w języku polskim :/ Więc siedzę i wkuwam to wszystko :)

Jeżdżę do schroniska, mały biały Gatto, którego ktoś mądry postrzelił z wiatrówki w kręgosłup, znalazł już dom. To kochany kot, trafi do pracowniczki schroniska, bo naprawdę jest piękny - cały biały, ma brązowe oczka. Niestety nie trzyma kału i moczu, bo ma niewładne mięśnie, nie ma tez ogona, bo musiał być amputowany. Ale dzielnie daje radę i jest bardzo pogodnym kociakiem :) Swoją drogą niezła decyzja wziąć kota do domu, który non stop oddaje kał na meble, podłogę :/ Może kobieta ma dom z ogrodem i zrobi mu jakiś ocieplany wybieg? Nie wiem, ale odważna decyzja. Oby nie wrócił po kilku tygodniach.

A poza tym siedzę w chacie, nudzę się, jeżdżę na rower, czytam dużo książek i tak mi czas płynie. A teraz zmykam dokończyc przygotowanie śniadania, bo S. już w drodze :) 

Miłego dnia i wszystkich kolejnych też :) M.




skomentuj (0)




2010-04-15 15:40:27 >> Dzień za dniem

Pracy nadal nie mam, ale jutro rozmowa. Jedna już za mną, ale z 70 kandydatów raczej nie wezmą mnie, bo nie mam aż takiego doświadczenia w gastronomii. Poza tym mocno obawiam się o swój kręgosłup. Wczoraj jak dowiedziałam się, że pracują tu po 18 godzin na stojąco, to trochę wymiękłam - raczej nie dla mnie taka robota. Jestem ciekawa, jak się to wszystko zakończy. Najważniejsze, że już nie jestem tam, gdzie byłam. 

Przepychanki pogrzebowe nadal trwają, śmiech na sali! A to Polska właśnie można by rzec - najpierw żałoba, płacze, ubolewanie, a za chwilę walka, protesty, transparenty i dziwne pomysły. 

S. śpi (razem z Zyzią)po dyżurze, wieczorkiem wpada U. :) Będzie miło i sympatycznie. Może uda nam się środkowy paleolit omówić, to i S. by posłuchała :) 

Zmykam z netu, czas na obiad - teraz jestem pełnoprawną kurą domową! :))) Sprzątanie, pranie, gotowanie, prasowanie.

Buziaki! M.

 

 




skomentuj (0)




2010-04-14 16:37:32 >> Praca, praca i po pracy

No i nie mam roboty. Jestem na bezrobociu. Szukam teraz. Nie, teraz jem obiad i sprzątam chatę, ale szukam intensywnie.

Co za obciach z chowaniem prezydenckiej pary na Wawelu! Buchachacha! Na jakim ja świecie żyję!? Jeny, na księżycu niech ich pochowają! Rzygać się chce... 

No to kończę i szukam dalej :)

 




skomentuj (0)




2010-04-12 09:25:22 >> Życie płynie dalej, a hipokryzja Polaków nie zna granic...

I już nowy tydzień. Tydzień straszny, bo straszna tragedia. Ale nie będę się tu rozpisywała na ten temat. Wiadomo, że zginęli ludzie, wiadomo, że to katastrofa lotnicza, wiadomo, że zostawili rodziny :( Dla mnie największą stratą, jeśli chodzi o stronę polityczną jest śmierć Izabeli Jarugi :( Męczą mnie już komentarze w TV, cała ta hipokryzja. Teraz Kaczyński będzie wywyższany niemal jak papież. Żegnały go większe tłumy, niż papieża, może dlatego, że mieliśmy ciało na miejscu, ale jak słucham komentarzy, to mi się rzygać chce - cudowny człowiek, wojownik o wolność, niesamowity mąż dla żony, wspaniały polityk. Ludzie! Opanujcie się, bo to naprawdę niesmaczne. Tydzień temu każdy go mieszał z błotem, chciał, żeby już były wybory, nabijał się z niego, a teraz nagle cudowny polityk i mąż stanu. Rzygać się chce. Koleś nawet hymnu polskiego nie znał. Swojego zdania o Kaczyńskim nie zmienię, jak połowa Polaków. Żal, bo zginął człowiek, ale obok niego zginęło także ponad 90 innych osób - dowódców, generałów, posłów i senatorów. 

Szkoda pisać, nie chce mi się, bo to i tak nic nie da. Trzeba żyć dalej. Teraz tylko czekać, aż minie żałoba (notabene 7 dni to lekka przesada jak zawsze) i zacznie się walka o stołki.

A weekend był fajny, bo w piątek pojechałyśmy z S. na urodziny koleżanki :) Było miło i sympatycznie. Wróciłyśmy w sobotę wieczorem, bo rano S. na dyżur. Ale dziś wraca. Myślałam, że pójdziemy na rowery, ale jest tak przeraźliwie zimno i nieprzyjemnie, że nie pójdziemy.

Dostałam cudną książkę!! Już wczoraj było mi ciężko się od niej oderwać. Mianowicie: "Prowadził nas los" - pierwsza opowieść Kingi Choszcz i Chopina :) Czytam z zapartym tchem! Baaaardzo się z niej cieszę, bo zawsze chciałam ją mieć :))))) Ze względu na uroczystości, które były w niedzielę i które chciałam obejrzeć, nie czytałam :( Dopiero wieczorem, kiedy ciało zawieźli już do pałacu, zaczęłam czytać. 

Wracam do szarej rzeczywistości pracowej. Kawy nadal brak, więc wzięłam sobie swoją z domu. Miłego poniedziałku mimo wszystko. Oby coś fajnego Was spotkało w ten szary dzień. 

PS. W dniu katastrofy lotniczej 1 osoba wygrała w Lotto 11 milionów. Heh, to się nazywa mieć szczęście w takim dniu. Niesamowite!




skomentuj (0)




2010-04-09 08:36:02 >> I po świętach

Nie miałam czasu wczoraj napisać, bo na spotkaniu byłam, a w domu nie mam ochoty na to, by jeszcze cokolwiek robić przy kompie. Wróciłam ze świąt - było cudnie! Dziś znów powrót do szarej (w sensie dosłownym, bo za oknem szarówa na maksa) rzeczywistości. Oferty, dzwonienie, wysyłanie - do porzygania. 

Ale za to czas świąteczny spędziłam bardzo miło - pyszne jedzonko, spotkanie z rodzinką, działka, a potem Kazimierz nad Wisłą. Wspaniałe było to, jak ptaki rano budziły swoim śpiewem w Kazimierzu - niesamowite wrażenie i takie wiosenne. Obowiązkowa czekolada u Dziwisza wypita, herbatki zakupione na najbliższy czas :) Niestety pogoda była kiepska :( 

Kicia najeździła się znów prawie 2 tys. km. Dzielnie znosiła podróż, grzecznie siedziała w transporterku. Zaatakowała w S. moją siostrę. W sumie to dobrze, bo przynajmniej jej nie denerwowała. Między nią a O. był pies i niestety tak się wbiła pazurami w jej rękę, że siłą musiałam odczepiać. Pobiła się też z kotami w Wawie u koleżanki i co najlepsze, to ona atakowała.

Dziś już weekend, cieszę się niezmiernie, bo byłam w robocie tylko 2 dni. Wybywam dziś i wracam jutro wieczorem - mały wypad weekendowy. 

Trzymajcie się ciepło i oby do następnych świąt! Trochę czasu jeszcze do nich mamy ;) M.




skomentuj (0)

 



manomentoblog

ksiega gosci

2010
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad